Blog > Komentarze do wpisu

o zakupach słów kilka..

Postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzezeniami na temat - zakupów i rozlicznych problemów z nimi związanych. Na temat mody, stylu, bałaganu w szafie i samego procesu robienia zakupów, a także opowiedzieć o tym jak sama radze sobie z tym problemem. - nie ukrywam, jest to dłuższa wypowiedź, dla mężczyzn nie lubujących sie w temacie zakupów, szczerze odradzam:) - Zapraszam jednak wytrwałych do zapoznania sie z treścią wykładu monograficznego na temat zakupów.

Ostatnio coraz częsciej zdaża mi sie słyszeć dziwne aluzje dotyczące pojęmności mojej szafy.. Żeby nie tłumaczyć każdemu z osobna tego zjawiska, chciałam odnieść się dziś do kilku zagadnień zwiazanych, z stylem, zakupami, szafiarstwem, przechowywaniem ubrań i jakże przykrym zakupocholizmem.

Po pierwsze chciałam - powiedzieć ze wcale nie mam przerośnietej szafy! Jak to kilka osób mi sugerowało. Nie ilość rzeczy, a wielość dodatków i różnorodność łączeń sprawia, że moja garderoba wydaje się zbyt obfita.

Cały sekret tkwi w rozmyślnym robieniu zakupów. Zakupy to nie jest zło konieczne, ani nie jest to przyjemność najwyższych lotów. To obowiązek każdego człowieka - który dba o swój wizerunek i rozwój. To wbrew pozorom poważna czynnosc wymagająca od człowieka - przygotowania merytorycznego. Oprócz bezwzglednie koniecznej znajomosci - swoich wymiarów, oraz rodzaju sylwetki i typów fasonów które jej odpowiadają, Potrzebujemy wiedzieć,

czego nam brak?

Po co udajemy się na zakupy?

W jakich fasonach jest nam korzystnie?

Jakie fasony są w tym sezonie modne?

W jaki sposób można połączyć - najmodniejsze fasony z zawartością naszej szafy?

No i oczywiście - musimy wiedzieć jaki przekaz - ma wyrażac nasz strój? Musimy wiedziec co chcemy wyrazić poprzez nasz wizerunek. Który wcześniej niz słowa mówi o nas - bardzo wiele. Pozwala wyrazić emocje, pewne cechy osobowości, idee i mentalnosć..

Ludzi można podzielić na wiele typów ze względu na sposób w jaki robią/ jak podcnancy irving zakupy shoppinghodza do tematu zakupów. 

1) sposób na chandre

2) spontaniczna akcja

3) przykra, znienawidzona koniecznosc

4) obowiazek, załatwiany za pomocą pośredników

5) miły sposób na spedzęnie czasu

6) najlepsza rozrywka

7) absolutnie najważniesza rzecz na świecie.. codzienność

No cóż, nie uzurpuje sobie prawa do oceniania innych, jednak z mojej prespektywy patrząc powyższe typy zachowań są błedne.  Brak w nich przede wszystkim rozmysłu.

Dla mnie zakupy - to żadna świetość, nie jest to też rozrywka ani przykry obowiązek. Wydaje mi się ze znalazłam w tej kwesti złoty środek.

Nie potrafię nazwać w jednym zdaniu - czym są dla mnie zakupy - jednak jest to proces długotrwały.

Nie należe do osób spontanicznych. Działam z rozmysłem - tym bardziej na płaszczyźnie mody, moje stroje są efektem długotrwałych planów i przemysleń nie zaś porannym kaprysem.

inspiracje modowe

PROCES ZAKUPOWY:

1) Przez cały rok, każdego tygodnia: przeglądam gazety shopingowe, działy z modą w magazynach kolorowych, portale poświecone modzie, blogi szafiarek, oraz strony butików on-line,a także cudne Allegro

- nigdy nie wyłączam swej czujności na inspiracje, wszystko co robie, (niemalże wszytko) robie by szukać natchnienia, tchnąć z otoczenia i własnych refkesji - będący rekacją na obrazy inspracje.

- które staram sie spamiętać, zapisać czy narysować,

- w tym celu oglądam też kostiumowe filmy, to one wywierają najwiekszą presję na moją wyobraźenie o modzie i stylu. Zatrzymuje klatki filmu i przerysowuje kreacje, znajduje zdjecia w internecie - które tchną we mnie nadzieją na lepsze jutro w świecie mody i inspirują do keratywnego myślenia na tej płaszczyźnie. Kataloguje je i trzymam w milionie folderów w wnetrznościach biedego Eustacha.

-przeważnie jednak inspiracje - natchnienie - z napotkanych obrazów nachodzą nie później, przeważnie w najmniej kreatywnym momęcie, kiedy powinnam skupić sie na czymś zupełnie innym. Jednak uderzenia są tak silne, że musze odłożyć pracę - wyrzucić z siebie pomysły i dopiero wówczas mogę wócić do pracy. Ów wyrzucanie pomysłów polega na rysowaniu całych kompletów strojów, - propozycji stylizacji do sesji zdjęciowych i własnych kreacji a takze przyszłych kolekcji które uszyje. Te pomysły po wyrzuceniu z siebie energicznie wciskam pomiędzy podręczniki do historii, a atalasy historyczne.

-tam ukryte czekają na moment kiedy, będę mogła zająć się realizacja, któregoś z zamysłów.

-kilka razy do roku (na wiosne i na jesień  jadę na większe zakupy) resztę rzeczy kupuje on-line. Czasem jadę odwiedzić również wyprzedaże zimowe i letnie.

2) wyciągam inspiracje nagromadzone przez pewien czas - i usilnie sprawdzam dokładnie i cierpliwie strony allegro czy nie ukrywa sie pośród wirtualnych kup rupieci wymarzony strój... Usilnie wpisuje słowa RETRO i VINTAGE  do wyszukiwarki. Oraz nazwy kilku ulubionych marek. Gdy szukam nie jest dla mnie ważne - czy rzecz jest nowa, czy używana, nie interesuje mnie też metka ( marki przezemnie wpisywane są po prostu tymi które promują retro trendy i wśród których łatwiej mi znaleźć coś dla siebie)

- znalezione skarby dodaje do obserwowanych aukcji

 następnie odwiedzam butiki on-line

- i katalogi wirtualne ulubionych butików, które odwiedzam w realu.

- później odwiedzam ulubione centra handlowe. (gdzie przeglądam zawrtość tylko wybranych butików, kontroluje ceny, sprawdzam materiał, przymierzam inowacyjne fasony - i te które mnie zachwycają jak i te które ewidentnie mnie odpychają.

- szukam rzeczy kolorystycznie, orientuje sie które rzeczy z których sklepów dało by się z sobą skompletować.

3)pije kawe w ulubionej kawiarni na terenie centrum handlowego i rozrysowuję inspiracje płynące z przymierzonych wcześniej rzeczy. Są to wstepne propozycje. Przypominam sobie - inspiracje, nagromadzone prze ostatni czas.

przeważnie domowe rysunki, które mam przy sobie.

Rysuje wówczas raz jeszcze - łącząc stroje przymierzone z tymi widzianymi na allegro.. Czasem kupuje coś od razu bo wiem, że jest to dokładnie to czego szukałam i wiem do tego, ze przez allegro kupie to dużo drożej. Jednak dzieje się tak szalenie żadko.

Przeważnie po tej chwili przy kawie, oderwania od rzeczywistości, godzinie spędzonej z włąsnymi myślami i obcymi ludzmi patrzącymi się dookoła w króliczym szale zakupocholizmu.. Wracam radosna do domu, że mnie nie dotyczy ten szał, ta mania.

4) w domu zasiadam przed internetem.. przeglądam raz jeszcze strony i porwnuje ceny.

5) ostatecznie rozrysowuje plan zakupów - rzeczy kupuję kompletami

- swetr, bolerko, marynarka, bądź korale - muszą pasować do czegoś co jest na dole - do butów, bądź rajstop.

- motywy na spódnicy - muszą kolrystycznie odpowiadać górze i dołowi. Sprawdzam do ilu rzeczy z mojej obecnej garderoby będzie mi to pasować

(rozrysowuje możliwości - stroju przy zakupie jakiegoś elementu z wykorzystaniem tego co mam)

- zawsze poważnie zastanawiam się pzed wprowadzeniem nowego odecienia do szafy - bowiem wiąże się to z zakupem butów, i rajstop, a także doatków.

Podstawa mojej garderoby jest podział kolorystyczny - ubieram się kolorystycznie, trzymając się zasady maksymalnie trzech kolorów,

jeden kolor to zbyt mało. Dwa są zbyt silnym kotrastem, cztery kolory tworzą często wrażenie chaosu i braku przemyslenia stroju natomist trzy kolory sa moim zdaniem optymalną ilością.

- wg analizy kolorystyczje jestem panią jesień, wiedza ta pozwala mi zadecydować które kolory są dla mnie, a które radykalnie powinnam odrzucić. Jestem taka jednak tylko w teori. Bowiem - niestety nie potrafię oprzeć się kolorom, które ze względu na moją karnacje nie są przypisane do mojej - gamy kolorystycznej. Czytaj - czerwień:)

6) zakupy - z rozrysowanymi zestawami, podliczonymi wydatkami - dokonuje wyboru , nie mogę pozwolić sobie na wszystko co mnie zachwyciło i co sobie rozrysowałam, dlatego dokonuje selekcji na zasadzie pratyczności - w łączeniach z rzeczami już będącymi w moim posiadaniu.

- gdy kupuję przez interent - wolę kupwać rzeczy na licytacji - ze względu na - niską cene,

- płace odrazu on-line bowiem to pozwala uniknąc wielu problemów

- nieparuje rzeczy w zbliżonym kolorze lecz różnym odcieniu - bowiem niszczy to regółe harmonii.

- nie kupuje rzeczy najbardziej na topie- nie sugeruje się modą żadnej z gwiazd

- podążam swoim szlakiem mody retro inspirowanym silnie latami 50 i 60, z nutka omantyzmu i kobiecości,

z ukrytym sentymentalizmem - okresu wiktoriańskiego, i melancholijnej dekadecji -

a także silnymi kolorami króre swoją sprzecznością do powyższych cech tworząc kontrast nie tylko na baznancy irving zakupy shoppingie odcieni ale i również założenią mody.

- nie noszę jeansów, spodnie zakładam w wyjatkowych sytuacjch,

- raczej nie nosze płaskich butów. czułuje się wówczas mało kobieco, albo jak podczas robót ogroódowych

- staram się zawsze o jakis inowacyjny dodatek, kapelusz, - naszyjnik czy pasek etc.

- buty muszą pasować kolorystycznie do stroju.

 Nie robie zakupów gdy mam zły humor! To dla mnie zupełny idiotyzm! Gdy mam zły humor ubieram trzewiki lub saszki zwiewną sukienkę grube rasjtpy - i w stylu skandynawskim odziana ciepłym ukochanym kardiganem biegam z psami po polach i oddycham świeżym powietrzem, łapię wiatr we włosy.. krzycze i płacze.. myśle na głos, leże w trawie... dystansuje się od świata. Zakupy nie są rozwiązaniem. Odcinają naszą świadomość od źródła problemu jednak nie pozwalają nam go rozwiazać - jedynie odsuwamy go od siebie na jakiś czas - a po przebudzeniu mamy o jeden problem więcej, wcześniejszy nie rozwiązny oraz dodatkowy w postaci nieprzemyślanych zakupów i bezsensownie wydanych pieniędzy.

Nie lubię świadomości - źle wydanych pieniędzy, dlatego też nie robię zakupów spontanicznie. I nikomu z Was nie radzę, tym sposobem można wydawać na swój wizerunek naprawdę wiele i wygladać naprawdę byle jak... Zachęcam również do odwiedzania - second handów, można w nich znaleźć prawdziwe perełki, nie warto uprzedzać się do czegoś tylko dlatego, że nie jest nowe. Moim zdaniem to bez znaczenia - Ważny jest jedynie końcowy efekt i nasze samopoczucie.

Po dobrze zorganizowanych zakupach mam poczucie sytości, niczego więcej nie potrzebuje, gdy przynosze rzeczy do domu - cieszę się jak dziecko. przymierzam rzeczy - zgodnie z rysunkami, kompeltuje razem z tymi, które wiszą w szafie.

SEGREGACJA, PORZADEK W GARDEROBIE

Nie wyobrażam sobie - jak mogłabym - starannie sie ubrać, mając bałagan w szafie!

Moje rzeczy wiszą ułożone kolorystycznie według odcieni i intensywnosci barw , na wieszakach.

- staram się żeby wszytko wisiało, wówczas łatwiej coś znaleźć.

- kapelusze wiszą na ścianach, torby również,

buty opisane -żółtymi karetczkami śpią spokojnie poukładne w kartonikach.

- a apaszki i krawaty (pełniące również role pasków) wiszą spokojnie na wieszaku na ścianie.

- korale i kolczyki również poukadne są w swoich pudełeczkach.

Nie wyobrażam sobie żebym mogła zrobić zakupy - mając rozgardiarz w szafie, jak można cokolwiek kupić niewiedząc co się ma?

To już osobista sprawa każdego człowieka, jednak ja zupełnie nie mogę pojąć tego ewenementu - bałaganu w szafie na który skarżą się na swoich bloga szafiarki.

niedziela, 31 maja 2009, awangardastyle

Polecane wpisy

  • JesS - czyli po drugiej stronie obiektywu:)

    Równiuteńki tydzień temu, spontanicznie zadecydowałam, ze pragnę jak niczego na świecie - w tym momecie, zostać sfotografowana. Na me prośby i nagabywania - zar

  • Sesja kobieta w wielkim miescie

    W własnie dobiegającym końca tygodniu miałam okazje - wspópracować z kapitalnym, przezabawnym człowiekiem - fotografem Emerone - Grzegorzem Kukułą. Tematem sesj

  • kałuża

    Jeszcze przed wyjazdem na dotkniete skrajną nędzą polskie warmie - zanurzułam się w kałuży... Przez chwilkę mogłam być eteryczną najadą..mitologiczną nimfą leś

Komentarze
2009/05/31 19:37:47
faktycznie dłuzsza wypowiedź. dałem rade do "wydaje się zbyt obfita" :) ja lubię zakupy szybkie i konkretne. wchodzisz, kupujesz i wychodzisz :P pozdrawiam