środa, 21 października 2009

uniwersytet ślski uś dziecięciolecia dwudziestolecie między wojenneDzwudziestolecia? Jakie? A takie jak np - Międzywojenne czy też Najnowsze nasze nie śmigane jeszcze - nie powszechne i nie popoluarne - dwudzestolecie 89'- 2009 -> to dwa cenzusy czasowe wokół, których toczyły się dyskusje - przez dwa ostatnie dni na moim uniewrsytecie. Z całej Polski zjechało się mądrych głów co nie miara.. I rozprawiali na tematy róznorakie, paneli dyskusyjnych było kilkanascie - przez kosciół, autonomie śląską, kulturę i sztukę po zagadnienie najnowszej polityki.  A wszystko po to by - podsumować mijające właśnie dwudziestolecie przemian, nowej RP - i ukazać analogie pomiędzy dwoma 20-leciami.

Czemu o tym pisze? Bo przypadło mi w udziale sfotografować te wydarzenia. MYśle, że ten debiutujący epizod w mojej radosnej twórczości - będzie jednoczesnie finiszującym moja karierę jako fotografa wydarzeń uniwersyteckich... Powiedzmy sobie szczerze, nie czuje klimatu:) Lubie szybkie akcje, kolorowe stroje, awangardowe zestawienia, mocne uderzenie stylem - a tu? No cóz bez szału. Nie wiele mozna zdziałać mając do dyspozycji jedną pozycję i monotonny, cykliczny bieg wydarzeń.

 

 

21:15, awangardastyle
Link
piątek, 09 października 2009

Męskie sesje zawsze są dla mnie problematyczne. Są ciekawym urozmaiceniem mojej pracy - jednak zawsze pojawia się cos niespodziewanego co utrudnia mi wykonanie zadania na czas... Teraz no cóz zawaliłam na całej lini. Za co mojego modela przepraszam - publicznie.

Nie ukrywam, ze zawaliłam z własnego niechlujstwa, nie bede się osłaniać plamą na obiektywie... i brakiem czasu. Proprostu przepraszam za opóznienie

Oto efekty naszej współpracy. Owocne efekty. Uwaga drohie Pani młody Ben Aflec atakuje:

Buzka :*

zapraszam Panów na sesje zdjeciowe

19:00, awangardastyle , Sesje Zdjęciowe
Link
czwartek, 08 października 2009

Za pomocą portalu maxmodels - otrzymałam dzis cudowną propozycję: (poniżej zamieszczam jej treść)

"CLUB QUEENS w Gliwicach zaprasza do współpracy!!!
Jeżeli chciałabyś zostać tancerką GO-GO w ekskluzywnym clubie, zacząć beztroskie i finansowo uniezależnione życie ,  zarabiając 10 tysięcy złoty miesięcznie, teraz masz do tego okazję.
Oferujemy najkorzystniejsze warunki w kraju!!!
więcej info na www.us5.pl , lub podaj swój numer telefonu ,
skontaktujemy się z Tobą .
pozdrawiamy i zapraszamy"

Dobrej nocy życze:)

00:25, awangardastyle
Link
wtorek, 06 października 2009

absolutnie poruszające.

Głeboko chylę czoła przed talentem tej zadziwiającej dziewczyny. Nigdy w życiu nie widziałam czegoś równie poruszającego. Perfekcyjne wykonanie, geniany zamysł, gra na ludzkich emocjach. Dla mnie to najprawdziwsza mistrzyni.

22:29, awangardastyle
Link
poniedziałek, 05 października 2009

To nie sa zmiany, to nie są synchronizacje, asymilacje, przestawienia, przemeblowania, dostosowania... Nie! nic z tych rzeczy. To prawdziwa, najprawdziwsza rewolucja !!!

Rewolucja zyciowa!

Przyszedł czas na chwilę szczerości. Czuje, że jestem Wam to dłużna drodzy czytelnicy. Koniec kreowania mitów. Udawania przed całym światem i co gorsza przed samą sobą chodzącego ideału. Kurtyna opadła, światła zgasły - a ja wracam do  żywych, zbiegam z stromych stopni kreowanego przez siebie olimpu - na mieką murawę codzienności. Tu zamierzam pozostać. Niewiele brakło - a udusiłabym sie własnym zyciem. Od dłuższczego czasu byłam na najprawdziwszym wykonczeniu.

 To dość złozona historia. Życie w toksycznym związku, z zdziecinniałym partnerem - wysysało ze mnie wszystkie witalne soki. Ciągle szukałam nowych stymulacji by mieć cokolwiek - co mogłoby dać sens memu istnieniu, niestanne poszukiwania, przypominały bardziej ciagłą szarpanine i krótkotrwałe ekscytacje niż -  prawdziwą drogę samorealizacji - jaką chciałam sama w tym dostrzec. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że zbyt wiele rzeczy które zrobiłam ostatnimi czasy - robiłam na siłe, by móc uciec od własnych mysli, by bezmyślnie zaspokoić najpłytszą potrzebę własnego ego. Nieustanna szarpanina za słowami uznania i pochwały - doprowadziła mnie do granic własnej wytrzymałości.

Dokładnie trzy tygodnie temu - zamknęłam ostatecznie ważny rozdział w moim życiu. Rozstałam sie z Mężczyzną - z którym splątałam swe losy na prawie 8 lat.  Uważam, że nic w życiu nie dzieje sie przypadkiem. Stoję dziś twarzą do Słonca - i nie ogladam się juz wstecz. Mam poczucie, ze niewiele dotychczas żyłam. I pragne to zmienić.

Przez ostatnie trzy tygodnie - odnalazłam na nowo siebie. Stanełam na nogi silna jak nigdy dotychczas. Mimo, iż cele mi sie rozmyły - wiem bardziej niz kiedykolwiek czego teraz chce: Chce zyć!

Stanęłam przed lustrem odziana we własne krynoliny - i uporczywie zaczełam zastanawiać się ile w tym wszystkim mnie samej? Czy czasem nie jest tak, że uciekłam pod swe bezpieczne halki i szleszczące tiule zdala od prawdziwego świata. Osłaniając dziecinną tęsknotą za literacką fikcją. Sukcesywnie dystansując się od otoczenia... Tak właśnie było. Stworzyłam obraz samej siebie w który bardzo chciałam uwierzyć, tuszując swoje niedoskonałosci - dązyłam do własnego ideału. Wykreowałam się sama przed soba a niemożność osiągnięcia celu - doprowadzała mnie do wewntętrznego wyniszczenia.

Teraz powiedzmy sobie szczrze - odpusciłam. Być moze rozczaruje Was tym co teraz powiem, ale to prawda- nie zależy mi na awangardzie, na ekscentrycznych strojach i szokowaniu otoczenia.  Chce wreszcie poczuć się częścią świata, częścią tego tłumu, który przez ostatnie lata konsekwentie zwalczałam -tocząc bezmyslny bój z macdonaldyzacją społeczenstwa i globalizacjią. Za który dziś szczrze mi wstyd. Nie zawrócę biegu rzeki. Nie zmienię Świata. Koniec z przecenianiem własnych mozliwości - egocentryczną maskaradą. Chce dowiedzieć sie wreszcie - jak to jest zyć w XXI wieku, bez smiesznej tęsknoty za nieznaną z autopsji lecz tylko musnięta i przeinaczoną, mocno podkolorowaną XIX wieczną przeszłoscią.

Powiem to raz jeszcze głośno i wyraznie - nie chce być juz outsiderem. Na własne życzenie wyautowałam sie poza świat, tęskniąc za powłóczystymi sukniami i romantyczną epoką dżentelmenów z białymi szalikami opatulajacymi szyje i żakardowymi frakami dumnie błyszczącymi w świetle świec. Chce teraz żyć normalnie, pić cole na przystanku, biegać z psami po polach, móc czasem wyjść nieuczesana i nieumalowana, wskoczyć raz za czas w jeansy i klnąć jak szewc gdy będę zła. Chce móc jak kazdy inny przyznawac sie do błedu i swej niedoskonałosci, chce złamac wszystkie zapory miedzy ludźmi jakie przez ostatni czas zbudowałam. Koniec z mitami i autokreacją. Dziś zależy mi tylko na tym by ludzie oceniali mnie za to jaka jestem nie za to co robię gdy mam chwile wolnego czasu.

A wiec nie przez pryzmat fotografi i stylizacji - które są jakimś tam raczkowaniem, a moze nawet embrionowaniem w branży i nie za 5 z egzaminów bo to nic nie znaczy, lecz za to jakim człowiekim jestem.

To dla wszystkich napewno szalenie wytarte prawdy, tak oczywiste, ze az śmieszne, przeżarte i wyśmigane. Jak widać jednak nie każdy uświadamia je sobie w tym samym okresie życia. Na mnie przyszedł czas własnie teraz. Zdeklasowałam swój system wartości, przetasowałam celem i prorytety.

Jestem Wolna od własnych zniewoleń. Szczęsliwa jak nigdy. Pogodnie patrze w przyszłość, być moze dlatego, ze nie wybiegam w nia juz zbyt daleko. Nie chce nic planowac to zbyt determinuje ludzkie poczynania.

 

 Obecnie mam wielką potrzebe robienia nowych rzeczy, smakowania, próbowania ... Jak dwuletnie dziecko poznające świat - pragne wszystkiego dotknąc i obejrzeć z bliska. Mam dziwne wrazenie - ze w przeciągu ostatnich trzech tygodni doświadczyłam wiecej niz w przeciagu całego ostatniego roku...

wrzuciłam totalnie na luz, miałam okazje przechać się prawdziwym motorem, byłam na kilku randkach, na powrót zaczełam słuchac muzyki, zdałam prawo jazdy, zostałam współwłascicielką pięknego Reno, z radości upiłam sie gorzką żółądkową, umyłam włosy w fontannie, pozowałam w sesji zdjeciowej, przechadzałam sie w w samych rajtkach po silesi, włamałam sie do dworca kolejowego, zgubiłam telefon, byłam na dniu próbym w pracy - a na koniec- zostałam nową barmanką w mega klubie. 

Drżyj świecie nadchodze! Silna, pełna optymizmu, bez ograniczeń.

01:10, awangardastyle , Moje Refleksje
Link Komentarze (1) »
niedziela, 04 października 2009

W własnie dobiegającym końca tygodniu miałam okazje - wspópracować z kapitalnym, przezabawnym człowiekiem - fotografem Emerone - Grzegorzem Kukułą. Tematem sesji - była kobieta w wielkim miescie, moja rola w przedsięwzieciu była dwojaka - przygotowałam zaplecze stylistyczne oraz co dziwne wcieliłam sie w rolę tytułowej kobiety z wielkiego miasta.

Katowickie uliczk, zabytki, wierzowce i biurowce - posłuzyły nam za niebanalna scenerię. Bawiłam sie przednio, przebierając w miejscach publicznych, kąpiąc w fontannie i lezakując w godzinach szczytu na skrzyżowaniu ulicy Korfantego z Warszawską - w samym sercu śląskiego torowska:D

Zapraszam do współpracy z Grzesiem ->http://www.maxmodels.pl/emreone2.html 

nancy irving kobieta w wielkim miescie kukuła

Lubie klimat miasta, lubie miejskie zycie... Nie czuje sie zagubiona w jego czeluściach.

 

 

20:33, awangardastyle , Nancy Irving
Link