środa, 22 lipca 2009

 

O poranku - przy bladym świetle dnia, rozpoczęłam pracę; stylizacja, rozkładanie studia, układanie akcesoriów i rekwizytów. Lubię mieć wszystko przygotowane wczesniej, jednak nie okłamujmy się najlepsze pomysłu są dziećmi ostanich chwil. Tak też i było tym razem, kiedy to w ostanich minutach przed wyjsciem - po moje modelki, wpadłam na pomysł by "przetworzyć" kamizelkę od garniutu mojego Dziadka - w kobiecą część garderoby - oddającą clubbingowy styl. Są jednak rzeczy, których nie sposób robić w ostaniej chwili, tak było w przypadku malarskiej palety, którą wycinałam o póznych nocnych godzinach, wcześniejszego dnia, poświecając jeden z boków ike-owskiego kartonu.

Oto efekty moich dzisiejszych* wariacji:

 hepburn 60s lata 60 lata 20 20s

Arystka - Fowistka: (Rołs)

paleta kolorów paleta barw retro nancy irving

To dziwne, że akurat teraz gdy zaczytuje sie w podreczniki do historii sztuki i malarstwa trafia do mnie modelka, która prosi o stylzacje "na artystę". Nie mogłam tego inaczej rozegrać. Tyle jest zawodów zwiazanych ze sztuką, że mogłabym je mnożyć w nieskonczoność, jednak zaden z nich nie jest tak barwny i twórczy wizualnie jak zawód malarza. Rołs przebrana w męską niechlujnie zapiętą koszulę malowała farbami olejnymi fowistyczne obrazy, starając się wyzwolić w sobie za sprawa energicznych ruchów ręki- ów dzikie zwierze, o którym opowiadali przedstawiciele tego nurtu. Zabawa była przednia. A te kolory..

 

 

* każdy z nas ma własna chronologie, ja również, dla mie dzień trwa dopuki nie połoze się pać, (chronologi nie polga popołudniowa drzmka)

04:09, awangardastyle , Sesje Zdjęciowe
Link
czwartek, 16 lipca 2009

Z powodu - odrażających problemów z dostępem do interentu powodowanych jak mniemam burzą, z jednodniowym opóznieniem dodaje - zdjęcia z wczoraszej porannej sesji z Madzią. Sesja plenerowa, urokliwa sceneria i żarłoczne komarzyce!!

nancy irving zdjęcia sesje

pozdrawienia dla Madgy G. :)

i dla Was wszytkich :D

Nancy Irving

22:36, awangardastyle , Sesje Zdjęciowe
Link
środa, 15 lipca 2009

Oto Efekty mojej dzisiejszej pracy:

nancy irving sesja zdjeciowa eniczny styl pakiet

nancy irving sesja zdjeciowa eniczny styl pakiet

pozdrawiam serdecznie modelkę Malwinę.

01:02, awangardastyle , Sesje Zdjęciowe
Link Komentarze (2) »
piątek, 10 lipca 2009

Za mną bardzo energiczny dzień - miałam dziś dwie niemalże pod rząd sesje (z 2,5 godzinna przerwa między jedną a druga podczas , której musiałam doprowadzić studio do porządku po wczesnieśniejszej sesji - tak bym swobodnie mogła zaśmiecić jej przy sesji kolejnej, chaos i wszem obecny bałagan podczas tego typu pracy jest nieunikniony),

*Pierwsza sesja - z modelką Karoliną - o tematyce Pin Up Girl:

 nancy irving sesje zdjeciowe pin up girl

pin up retro vintage lata 50

pin up retro vintage lata 50

 

 

*Druga sesja - z Dagmarą - z dwoma stylizacjami retro i jedna Skate:), przy tej sesji po raz pierwszy miałam okazje pracować z wizażystką - Paulinką! Cudowna wspólpraca!

retro vintage sesje zdjeciowe fashion photo nancy irving

Zabawa była przednia! zapomniałam jakie to cudowne gdy człowiek staje za obiektywnem. Ile niekotrolowanej radości i szczescia płynie wprost na człowieka z tego małego wyswietlacza - gdy widzi, ze efekty pracy są zadowalające, że modelka umiejętnie pozuje, a stylizacja wyszła nieźle... To takie nieporównymwalne z niczym poczucie własnej satystfakcji.To prawda, że z czasem przeradza się w sceptycyzm i zwątpienie - co do wartości i walorów własnej pracy, jednak podczas samego aktu kreacji nic podobnego nie ma miejsca:) Jestem tylko ja i radość płynąca z tworzenia!

 

przepraszam, ze dodaje tak pózno, ale wczoraj w nocy blox mocno szwankował, nie wczytwał zdjęc..

pozdrawiam księzycowo

Nancy Irving

08:44, awangardastyle , Sesje Zdjęciowe
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 lipca 2009

 

Ostatnie dni spędziłam za kólkiem. Nieustannie wciskając spręgło, gas, kręcąc 2/3 skretu kierownicy , obracając się za siebie i jeżdżąc w te i we wte po wyimaginowanym ogródkowym łuku, który Tauś skonstruował specjalnie dla mnie i tak każdego dnia przez ostatnie 4 dni. I co z tego? Posłuże sie kultowym  dziś już hasłem rosyjskiego polityka : "chciałam dobrze a wyszło jak zawsze.." Przynajmniej w kwesti sprawy prawa jazdy jest to regułą, nie zamierzam jednak odpuścić... Denerwuje mnie myśl, że coś mogłoby mnie pokonać - a jeszcze bardziej irrytujący jest fakt, ze tyle czasu poświeciłam trenningom i nic z tego nie wyszło. Wydaje mi się, że cierpię na jakiś syndrom zbliżony do białego fartucha - który objawia się w ten sposób, że ogarnia mnie zupełna niemoc fizyczna na słowo: jazda egzaminacyjna Dziwnym trafem z innymi egzaminami nie mam problemu. No cóz nie można mieć wszystiego.

Poza tym niewiem czy to za sprawą pogody, czy może własnie tego niepowodzenia, a może i obydwuch powodów jednocześnie dopadł mnie dziś totalny marazm. Zupełna bezsilność i niemoc, miałam czas a nie potrafiłam go wykożystać co potegowało moją złość i irrytacje - wyostrzone na tle marnowania czasu i realizowania zadań.

Wydaje mi się, że potrzebuje wakacji - marzy mi sie tydzień bądź chociaż 3 dni poza światem, chciałabym odciąć się od wszystkiego i wszystkich - załozyć jakąś powuczystą suknie i kapelusz na głowe, usiąść gdzieś pod drzewem i daleko od słońca, zgiełku i całej cholernej wspólczesnosci uciec w świat drogiej mi Maud Mongomery. Znowu jak w czasach błogiego dzieciństwa biegać z rudowłosą Anią po polach i romantycznych cmentarzach, pełnych dobrych duchów i pozytywnej energi. Musze wybrać się na taki spacer wzdłóz Alei Zakochanych, nieopodal Zielonego wzgórza, a później żelazną koleją dotrę do wybrzeża gdzie odwiedzę kapitana Jima i jego latarnie pełną skarbów z dalekich zamorskich podróży. Raz jeszcze wygrzeje się  w złotym słońcu Tęczowej Doliny i zapłaczę nad smutnym losem Woltera, popatrze raz jeszcze na jej ogród topiacy się w różowych promieniach zachodzącego słonca i jak dziecko od matczynej piersi krótkim finiszującym powieść zdaniem - zostanę oderwana od błogiego świata fikcji, zmuszona będę powrócić do zwykłej XXI wiecznej rzeczywistosci spowitej mgłą niepwenosci i toksynami.

Jednak zamin będę mogła spełnić swe marzenia czeka mnie cieżka przeprawa przez resztę spraw ciągle jeszcze porzuconych i leżacych odłogiem czekających cierpliwie,aż łaskawie zajme się nimi porzuconymi w gąszczu innych koniecznych konieczności..

Kiedys myślałam, ze gdy robi się coś z pasji nigdy nie trzeba sie do niczego zmuszać.. Nie jest to prawdą. Dzięki Pani Woolf, która wylewała swoje żale w opasłym dzienniku wiem, że nawet dla pisarza niejednokrotnie pisanie jest szalenie nurzące  i czasem musi się zmusić do dalszej pracy. Ja również pogrążona w wszechogarniającej niemocy zmuszam się do pracy - zakazuję sobie analizować i zastanawiąc się czy coś lubie czy nie, czy też mam ochote czy jej nie mam by zrealizować, któryś z zamiarów. Pytania Czy lubisz coś robic jest absolutnie niewłasciwe i jak zuważyłam - używane w nadmiarze może zapędzić człowieka na skraj depresji bowiem w całym swym osłbieanieniu i rozleniwieniu z łatwościa można zostać w łózku i odwrócić się plecami do własnych planów tylko dlatego, ze łatwiej robic nic. To zawsze najprostrze.

Tym Sposobem przez kilka ostatnich dni zamiast działać w przewie między jazdą po łuku a wyprawą na uczelnie - odsypiałam zaległosci w śnie czego nie umiem sobie wydarować. A spisane podczas sesji inspiracje niemalże zatęchły porzucone i nierealizowane ...

Daletgo też otworzyłam dzić kalendarz gdzie skrzętnie wklejałam żółte karteczki - służące do oklejania biurka pełne po brzegi kolorowych rysunków zamiast dat i szalenie ważnych wydarzeń.  Posegregowałam moje szkice: strojów, projektów i stylizacji kożystając z niektórych przygotowując się do jutrzejszych sesji.

Tymczasem uciekam, wystarczająco długo tu dziś zamarudziłam, zachęcam Was do działania nawet wbrew sobie, bo nie ma nic gorszego jak poczucie, że zawiodło sie własne nadzieje względem siebie.

pozdrawiam księzycowo

Nancy Irving

 

01:43, awangardastyle , Nancy Irving
Link
sobota, 04 lipca 2009

Dzień parszywy. To przykre uświadomić sobie absurdalność swego postępowania. Olśniło mnie zobaczyłam dziś niczym w namacalnym zwierciadle - paradoks swego postępowania i błędne koła które zataczam.

Przyznać się do błedu to podobno pierwszy krok do sukcesu - jednak jakos tego nie czuje.

Nadszedł czas by naprawić wszystko co ostatnio powaznie popsułam. Koniec z telefonami, których boje się odebrać i ludźmi, których najchętniej bym nie spotkała. Mam 20 lat - nadszedł czas by zacząć brać odpowiedzialność za swe czyny.

Dlatego też biorę życie w swoje ręce, stworzyłam liste spraw nie zakonczonych - z której łypią na mnie podle parszywe frazesy spisane czarnym atramentem, kładące sie niechlujnie na kartce koślawymi literami.

Po za tym pojawia się optymistyczny promień: wyłania mi sie powoli pełny plan działania na najbliższe wakacyjne tygodnie.

Od 9 lipca wracam do fotografii na poważnie, pierwsze sesje są już nagrane, aż mnie pali by móc wziąść sie do roboty!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

01:01, awangardastyle , Nancy Irving
Link
piątek, 03 lipca 2009

nancy irving awangardastyle retro styl

 

Juz po wszystkim, przebyłam morza krwawych bitew, setki trupów, stery dat, płomienie gniewu i nienawisci, zdrady i namiętnosci, łzy wstudy i radosci.. a to wszytko na przestrzeni tysiąca lat średniowiecznej epoki, której bieg mogła prześledzić z wielką niedająca sie zaspokoić ciekawością. To fascynujące móc cofając sie w odległe czasy poznać  geneze XX wiecznych sporów terytorialnych Europy. Na moich oczach z mdłęgo motłochu rodziły się króche państewka, wzmacniały granice i przeistaczały się w wielkie niezwycieżone mocarstwa, których bezkonkurencyjność z czasem ustępowała kolenym odrobinkom przeistaczającym się w wielkie rządne ekspansji kolosy.. A walki między tymi organizmamy o skrawki przygranicznych ziem - były zarodkiem konfliktów ciagnących się przez długie wieki, wykraczając daleko poza ramy Sredniowiecznej chronologii! Nie można zrozumieć w pełni dzisiejszych podziałów terytorialnych i antagonizmów między państwowych nie zagłębiwszy się choć na chwile w średniowiecznej historii.

nancy irving retro sesja zdjeciowa

Nie jestem i nie będę prawdopodomnie mediwistą, co więcej do niedawna pogardzałam tą epoką ślepo powtarzając zasłyszane frazesy o epoce ciemności i zacofania, teraz jednak z perspektywy przebytego w niemalżeśredniowiecznych realiach miesiąca z wstydem przyznaje się do powierzchowności w wcześniejszej ocenie.

Zostawiam jednak na chwilę kwestie historii, ( której mimo wakacyjnej przerwy nie mam zamiaru odłozyć na bok) teraz mam kilka tygodni na to by nareszcie zając się tym co kreatywne i odpręzające. Sesja egzaminacyjna to zadziwiający czas w życiu studenta wczesniej nie miałam pojęcia, że jestem w stanie tyle pochłonąć nie będąc w rzeczywistosci wcale głodną i tyle razu odwiedzić ubikacyje z radoscią licząc płytki na ścianie.. Jak kolwiek cudowna i fascyująca nie byłaby historia średniowiecza - nie umiałam skipić się tylko i wyłącznie na niej. Nieustannie naukę przywały mi pomysły zalewające mnie niczym tsunami z każdej strony! Sprawiające, ze podkreślacze - stawały się pisaczkami do kolorowania naszkicowanych projektów : kolczyków, sukienek, zestawów strojów i stylizacja, a także butów...

Teraz mam nadzieje zrealizować niektóre z nich. Po za tym planów i postanowień na lato mam multum! Jednych z nich jest sukcesywne prowadzenie tego bloga, co wiecej mam zamiar zmienić nie co jego chrakter i przekroczyć cięka granice prywatności i niczym linoskoczek stapać po cieńkiej nitce ekshibicjonizmu duchowego obnażając się przed Wami raz po raz z moich refleksji i codziennych doświadczeń.

Nie planuje nic nadzwyczajnego raczej chce cofnąc sie i naprawić to co w pędzie codziennego studyjnego zycia, zepsułam bądź zaniedbałam.

Zaczełam od tego co najważniejsze : od spotkania z bliskimi a tak zaniedbywanymi przezemnie przez ostatni czas ludżmi.. Ann, Justyna, Martusia to początek mojej listy, powoli kalendarz zapełniam planowanymi spotkaniami z innymi drogimi mi ludźmi, których od dawna nie widziałam.

Dzisiaj po raz pierwszy od dość dawna miałam w rękach aparat.. aż mi ręcę zadrżały! Zrobiłam w ramach treningu i własnej przyjemności mojej Martusi sesje plenerową i studyjną. Teraz nie da sie ukryć czeka mnie trudna przeprawa z moim drogim Dyziem, musimy na nowo poznać szlaki, którymi razem wędrowalismy jeszcze nie tak dawno temu, a co wiecej mamy oboje ambitne plany zdobywania - kolejnych stopni na stromych i śliskich schodach doświadczenia i rozwoju artystycznego.

Puki co zmykam, lecz odezwe się szybciej niż mozecie to sobie wyobrazić:)

pozdrawiam księzycowo

Nancy Irving

 

 

 

 

 

02:32, awangardastyle , Sesje Zdjęciowe
Link
czwartek, 11 czerwca 2009

Nie Moim Mili! nie zapomniałam o Was... ale sprawy priorytetowe wzywają. Właśnie zrobiłam sobie Wakacje od Życia - leże w morzu kartek, otoczona kolorowymi mapami, gorące słońce - padające wprost z veluxa grzeje mi po plecach, a ja sącząc wyborne drinki kawowe zanurzam się cała w przeszłości niczym w wodach morza najsłodszego...

Odcięłam się zupełnie, nie ogladam wiadomości, jem samotnie kolację i nie odwiedzam internetowych witryn! W ramach ostrzeżenia - ustawiłam sobie na pulpicie wyraźne przypomnienie, tak na wszelki wypadek gdybym zamierzała z tej bezludnej wyspy uciec w bajeczne allegrowe rejony czy też gdziekolwiek indziej..

Tak naprawdę to jestem szalenie szcześliwa - bo mogę całymi dniami siedzieć na dalekim Podolu, walczyć z mężnymi rycerzami przeciw krzyżackiej zakale, zdobywać zamki, palić mosty, ponosić porażki i przeżywać glorie! Tak silnie przeżywam każdą z kolejnych przerzucanych stron, że aż czuje ten wrzask walecznych mężczyzn, zgrzyt zbroi i pot ściekający po policzkach..

Chociaż przez chwilę przebywam wśród społeczności o uporządkowanym grzbiecie moralnym, mam doczynienia z mężami stanu - którzy za honor i ojczyzne oddają życie.

Zanurzam się w historii z lubością! W myślach przywdziewam szaty powłuczyste i przechadzam sie po dworach i krużgankach średniowiecznych Polskich twierdz, kto powiedził że w Polsce nie było dam, rycerzy i bajecznych pełnych chwały historii - niech przepadnie na wieki! Takie herezje głosić może tylko ten kto nie splamił się lekturą historii średniowiecznej Polski..

Nie spotkał Boskiego Bolesława Chrobrego, dzielnego Szczodrego ani Kazimierza Jagielończyka, Władców którzy zdobyli moje serce swą nieprzejednaną postawą, własnymi zasadami i Silną Męską Ręką!!

Wracam do tych białych i świeżych kart pachnących jeszcze drukarnianym tuszem, które - dopowiedzom mi resztę historii pisanych krwią i mieczem, krzyżem i hostią... gęsim piórem i bitewnym pyłem.

(wrcama 29)

pozdrawiam

Nan

22:21, awangardastyle , Pani Historyk
Link Komentarze (2) »
sobota, 06 czerwca 2009

W czawrtek rano jak niemlaże nigdy wstałam w cholernie złym humorze, zmęczona i chora nie obudziałam sie na wezwanie budzika, który rozpaczliwie krzyczał o czwartej nad ranem.. niemal równie rozpaczliwie jak ja, gdy uswiadomiłam sobie swój niecny występek wzgledem niego - póltora godziny później. Zła zestressowana, obolała i absolutnie przerażona swoją niewiedzą - bądź jak kto woli nie usystematyzowaną wiedzą z powodu braku porannej powtórki , zerwałam sie z łóżka, wciągnełam na siebie niemal z predkością światła cieńkie czarne rajstopy, ołówkową równie czarną spódnice i jeszcze czarniejszą koszule z żabotem, spiełam sie białym paskiem w tali, narzuciłam na twarz to co niezbędne by nie przeżać innych, doprowadziłam włosy do ładu, zarzuciłam na siebie - biały płasz, na nogi białe czółenka, w locie z notatkami z łaciny w rekach, zarzuciłam czarny kapelusz z wielkim rondem i wbiegłam do samochodu. Tam znowu pospiesznie przemalowałam usta na czerwono wciągnęłam czerwone długie rękawiczki na skostniałe z zimna palce - pocałowałam mojego wybawiciela, który jak codzień podwiózł mnie prędko na przystenek :) i wybiegłam w zapłakany świat topiąc swoje notatki w ulewie. Na przystanku witają mnie ludzie pogardliwym spojrzeniem, w autobusie to samo co zawsze. przepycham sie do miejsca gdzie mogę stać nie dotykając niko... Obstawiam jednym rzutem oka, kto mógłby byc potencjalnym wysiadającym na nastepnym przypadku, w 8 przypadkach na 10 udaje mi się. Ale Nie ! oczywiscie tym razem chybiłam.

 Zawsze kiedy czuję się najgorzej, kiedy jest mi słabo, kiedy potrzebuję usilnie usiąść żeby koniecznie przejrzec notatki - nie mam gdzie siąść , tak więc ze sprawnością ekwilibrysty - z jedną ręką utrzepioną rury - drugą trzymając zeszyt, kołysam sie na stopch przerzucając cieżar z pięt na palce by nie stracić równowagi podczas - ostrych rondowych zakrętów.
Przede mną na poczwóurnym siedzieniu siedzi czwórka mężczyzn - trzech  przed trzydziestką, czwarty natolatek. W duchu niczym stara panna przeklinam cały ród męski, złożezcze niebu i ziemi, że wydała takie zakały rodu męskiego na świat i z żalem wspomnam XX wiecznych dzentelmenów, który jeden drugiego wezwali by na pojedynek byle tylko nie usiąś i nie splamic swego honoru, nie ustępując kobiecie miejsca.. . Pod czas gdy uciekłam myślami daleko od łaciny i całego swiata, Ten młody człowiek- nastolatek popatrzył mi w oczy, sciągnął słuchawki i powiedział "prosze usiąść" oniemiałam! Zdołałam wykrztusci jedynie z moich krwistoczerwonych ust - "Dziękuje bardzo".. u usiadłam przeżaona, czy aby moje mysli nie są wszytkim znane, czy nie emanuje ze mnie jakis fluid paskudny..
Ten jeden gest zmienił moje nastawienie, tchoł we mnie chwilowy entuzjazm,z Lodowej Kry na chwilę przeistoczyłam się w dobrotliwą dusze... Uwierzyłam znowu, ze dzień ten nie musi być koszmarem - i kozystając z poruwu dobrego nastroju- z predkością motorówki pełna mdłego entuzjazmu zabraam sie do powtórki.
Begnąc na uczelnie w strugach deszczu , potwierdzałam postanwiona rano teze -"Ludzie nie akceptuja kapeluszy".
I tak też było, nie ma człowieka - który przeszedł by obojętnie, gdybym była człowiekiem mniej pewnym siebie mogłabym z łatwoscia zadołować się na śmierć pogardliwymi spojrzeniami ludzi, dla których kapelusz - jest czyś niedopuszczalnym, chyba nawet nieświadomie potepiają go wzrokiem i obrzucaja człowieka zaskoczonym spojrzeniem. Ludzie zachowują sie zupełnie tak jak byłby to wynalazek nowej ery - jakas inowacja - a Nie muś obowiązujący ludzkość - przedstawicieli obu płci przez niemal 1000 lat, proces jego wypierania z masowego uzycia rozpoczął się dopiero po II wojnie światowej... Zadziwjające jak krórtka jest świadomosc ludzka. Zapewne w normalny dzień bawiłabym sie przednio, zawsze mam kupę radości z tego jak reaguja na mój wygląd obcy ludzie, ale tym razem nie miałam humoru na tego typu zabawy.
Na uczelni standar: Napisałam egzamin, dostałam dwa zaliczenia.
Ale co istotne w miedzy czasie odbyłam szalenie ożywczą rozmowe z pewną studentką histori sztuki na temat mody, historii ubioru i stylu..  Dyskusje to jedna z najfantastyczniejszych rozrywek umysłowych tego świata !nancy irving awangardastyle retro styl

Ożywia umysł do granic możliwsci i pozwala poruszyć tymi zakamarkami umysłu, które na codzien leżą w spoczynku!
Rozmowa tyczyła się Projektowania ubioru, rozmawiałysmy o projektowaniu kolekcji. Moja rozmówczyni była zdania - że projektowac należyc rzeczy w róznym stylu tak aby każdy mógł znalezc coś dla siebie, Ja natomist uważam - ze tworząc własną markę trzeba kosekwentnie określić swoją działaność. Ja wiem że nie chciałabym projektować sportowych kobiecych ubrań bo i nie chciałabym żeby kobiety w nich chodziły! Tak wiec nie mogłbym robic czegoś wbrew sobie. Ja wyobrażam sobie, że jeśli kiedyś miałabym możliwość tworzyć własna markę - to była by to linia odzieży dla ludzi odważnych - ubrań kobiecych, podkreslających ksztaty o odważnych kontrastowych kolorach z nutka sentymentalizmu i czytelną inspiracja przeszłością.

Gdy wróciłam do domu i odespałam resztki swego przeziębienia. Postanowiłam zrobić sobie pierwszy od dawna wieczór - luzu..retro vintage wordobe style

To znaczy otworzyłam Internetowe Wrota i zalała mnie fala inspiracji! ... Stwierdziłam, że zasłuzyłam sobie na taki relaks psychiczny i od godziny 18 do 3,20 nad ranem wędrowałam po blogach szafiarek z róznych stron świata. Przejrzałam ulubione kategorie na allegro, oraz odwiedziłam ukochane brytyjskie butiki on-line, jednak wcale nie miałam zamiaru nic kupić, był to spacer iście rekreacyjny, który pozwolił mi zregenerowac siły i przywrócił harmonie umysłu oraz zaspokoił moja potrzebe estetyki..szafiari

Znalazłam absoltnie urocze sukienki w wyspiarskich butikach, jednak nie na moja kieszeń przynajmniej nie teraz. Obecnie - odkładam każdy grosz na moją artystyczna edukację, która postanowiłam rozpocząć w Październiku. Nie wiem jednak czy to do końca dobre postanowienie, ostateczną decyzje podejmę w poniedziałek... Postanowiłam jednak, ze całość sumy zgromadze sama. Potrzebuje nakarmić swoją prózność - świadomością, że coś zawdzięczam tylko sobie...

Tym czasem zapraszam, do obejrzenia zdjęć - pochodzących z blogów zagranicznych szafiarek. To fascynujące jakie mozliwosci daje nam współczesność! Dzieki temu cudownemu wynalazkowi jakim jest internet mogę codzień odwiedzac dziewczyny, z innych pąństw nawet i z innych kontynentów, czytąć ich wpisy oglądać zdjęcia i niejako - żyć ich życiem - mimo, iz nigdy sie nie spotkamy.

sukienk dresses dress

 Gdyb ktos miał ochote kupić mi jedną z powyższych sukienek to prosze odezwać sie mejlowo :) podam wymiary i adres strony! :*

pozdrawiam Was Wszystkich ksieżycowo:)

Nancy Irving

11:30, awangardastyle , Inspiracje
Link Komentarze (1) »
środa, 03 czerwca 2009

Własnie tocze bój, jutro przyjdzie mi stoczyć prawdziwy pojedynek z macierzą niemal wszytkich języków europejskich... Stąd moje milczenie, zostało mi jeszcze kilka dni, w których niczym błedny rycerz odziana w pancerz z wiedzy będę potykać sie z prawdziwymi intelektami - które jesli nie okaże błyskotliwego refleksu obiora mnie do naga z nędznego pancerza i udowodnią, iż to nie hitynowa a jedynie mydlana zbroja.

we wtorek - kończe pierwszy etap walki o stypendium? z jakim rezultatem? to zalezy tylko odemnie, moich wewnętrzych pokładów energii. Muszę zdobyć w sobie jeszcze troche silnej woli i od sunąc na bok wszytkie myśli o kolorowych zdjęciach, pachnących polach i o szeleszczaych kartkach romantycznych powieści..

Chciałabym choć na chwilę zanurzyć sie w tą odchłań niezrównaną, zawiesić znów na moment w próżni między fikcją a rzeczywistoscią...Przetrzec na nowo szlaki zarysowane XIX wiecznym piórem Austen i zaciagnąc sie z całych sił zapachem swierzych wrzosów  zakletym na kartach powiesci Maud...

Lecz nie, jeszcze nie dzis!   I zwykle jak to bywa ze mną, gdy czasu coraz mniej - i terminy gonia zawistnie, w głowie roi mi sie milnion pomysłów na fascynujące sesje, które krzycza głosno jakby jedna chciała przekrzyczeć drugą : "Zrealizuj mnie! To nie zjamnie Ci wiele a efek poraz Cie! " 

Bezwzględnie jednak odcinam się od tych nęcących mysli i zanurzam spowrotem w ten bezkres beznadziei który smierdzi sucha gramatyką i starymi pieczatkami!

Tym czasem powracam na scieżki parszywie śliskie wybrukowane ablatiwami, genetivusami czy tez tudziez innymi dativusami...

22:38, awangardastyle , Nancy Irving
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13