Nancy Irving

sobota, 14 listopada 2009

Równiuteńki tydzień temu, spontanicznie zadecydowałam, ze pragnę jak niczego na świecie - w tym momecie, zostać sfotografowana. Na me prośby i nagabywania - zareflektował, jaworznicki fotograf - Dariusz Golik.

Sesja była plenerowa, zamówilam wczesniej wysmienitą pogodę i taka własnie była. Bezchmurne niebo - słoneczko bardziej wrzesniowe niż listopadowe, pozwoliło mi nawet rozneglizować sie do samej tuniczki. I w stroju dzikiej pantery hasać z radością małego dziecka po drzewach i wielkich kamieniach:)

Bawiłam sie absolutnie fantastycznie. Pozując, Hasając i dyskutując o sztuce wspólczesnej, podejściu do fotografii i nie ukrywajmy - wysłuchując licznych repremend na temat własnej twórczości. Absolutnie nie obrażm się, wręcz przeciwnie jestem szalenie wdzięczna Darkowi, za liczne wskazówki i ten nowatorki powiew jakim na chwilke miałam okazje się zachłysnąć.

Efekty naszej pracy są ciekawe, zdjęcia inne niz zawsze i ja sama na nich róniez jakby troszke odmienna.

Mam swojego rodzaju awersje do zdjęć na torach, nie czarujmy się, są oklepane. Ale tutaj bardziej chodziło - o obiekt jakim jest cud architektury złotego wieku - prl-u -> Stalowy Wiadukt.

Zachecam do wspólpracy z Panem Golikiem - wszystkie panie, które życzą sobie spojrzeć na fotografie z strony bardziej eksperymentalnej, artystycznej, niszowej? Poprostu innej.

A oto ja :

awangarda nancy irving jessika kaczmarczyk

 

nancy irving

02:08, awangardastyle , Nancy Irving
Link
niedziela, 04 października 2009

W własnie dobiegającym końca tygodniu miałam okazje - wspópracować z kapitalnym, przezabawnym człowiekiem - fotografem Emerone - Grzegorzem Kukułą. Tematem sesji - była kobieta w wielkim miescie, moja rola w przedsięwzieciu była dwojaka - przygotowałam zaplecze stylistyczne oraz co dziwne wcieliłam sie w rolę tytułowej kobiety z wielkiego miasta.

Katowickie uliczk, zabytki, wierzowce i biurowce - posłuzyły nam za niebanalna scenerię. Bawiłam sie przednio, przebierając w miejscach publicznych, kąpiąc w fontannie i lezakując w godzinach szczytu na skrzyżowaniu ulicy Korfantego z Warszawską - w samym sercu śląskiego torowska:D

Zapraszam do współpracy z Grzesiem ->http://www.maxmodels.pl/emreone2.html 

nancy irving kobieta w wielkim miescie kukuła

Lubie klimat miasta, lubie miejskie zycie... Nie czuje sie zagubiona w jego czeluściach.

 

 

20:33, awangardastyle , Nancy Irving
Link
niedziela, 16 sierpnia 2009

Jeszcze przed wyjazdem na dotkniete skrajną nędzą polskie warmie - zanurzułam się w kałuży... 

 

Przez chwilkę mogłam być eteryczną najadą.. mitologiczną nimfą leśnych bajorek. Czasami dla odmiany staję po drugiej stronie obietywu, by poczuć na własnej skórze wszelkie niedoskonałosci tej pozycji: oślepiające swiatło, lodowatą wodę, niewygodne stroje, upał i co najgorsze brak sugesti ze strony fotografa - to wszystko daje mi do myslenia, zmieksza moje lodowato chłodne podejscie i pozwala zdobyć się na większą wyrozumiałosć w stosunku do kolejnych modelek... Pozwala też nabrac dystansu do samej siebie. 

pozdrawiam wiedeńsko

Nancy Irving

22:46, awangardastyle , Nancy Irving
Link
niedziela, 02 sierpnia 2009

lata 40 40s lata 20 20s nancy irving

Wybieram się w podróż. Tym razem tylko częściowo literacką... Jadę w dalekie niegdyś pruskie ziemie, By skonfrontować moje literacko- historyczne wyobrażenia na temat potęgi krzyżackiego najeźcy a rzeczywistością. Niestety nie mogę przywdziac powłuczystej szaty i w niej zmiedzać  XIV wiecznych murów najwiekszej krzyżackiej twierdzy Świata, Babcia - odmówiłaby mi wtedy towarzystwa, nie tolerując nadmiaru moich dziwactw.

Mimo to, umieram z podniecenia! Posród kolorowych spódnic ukryłam biografie Mikoła Kopernika, któego postanowiłam poznać od strony nie nukowej, na ile tylko będzie to mozliwe w jego rodzinnych stronach.

Wyruszam podziwiać gotyckie sklepienia, monumetalne mury i przeżywać glorie razem z ukochanym mym Kazimierzem Jagielonczykiem - zdobywcą Malborka.

Wyprawa zapowiada się interesująco - towarzyszkami mej podrózy będę dwie najblizsze mi i najbardziej rózne - kobiety: Moja Mama - wyluzowana 18latka w skórze kobiety w srednim wieku, niemalże tannorektyczka (słoncomaniaczka) i Moja Babcia - dama z XXI wieku. A pośród nich ja - zagubiona wczasoprzestrzeni... Odpoczywam od modelek, nie od fotografii - postanowiłam zająć się fotografią panoramiczną ->Obiecuje więc fotoreportaż z podrózy.

tymczasem pozdrawiam Was wszystkich Księzycowo, 

Wracam za tydzień,

Nancy Irving 

 

15:06, awangardastyle , Nancy Irving
Link
czwartek, 09 lipca 2009

 

Ostatnie dni spędziłam za kólkiem. Nieustannie wciskając spręgło, gas, kręcąc 2/3 skretu kierownicy , obracając się za siebie i jeżdżąc w te i we wte po wyimaginowanym ogródkowym łuku, który Tauś skonstruował specjalnie dla mnie i tak każdego dnia przez ostatnie 4 dni. I co z tego? Posłuże sie kultowym  dziś już hasłem rosyjskiego polityka : "chciałam dobrze a wyszło jak zawsze.." Przynajmniej w kwesti sprawy prawa jazdy jest to regułą, nie zamierzam jednak odpuścić... Denerwuje mnie myśl, że coś mogłoby mnie pokonać - a jeszcze bardziej irrytujący jest fakt, ze tyle czasu poświeciłam trenningom i nic z tego nie wyszło. Wydaje mi się, że cierpię na jakiś syndrom zbliżony do białego fartucha - który objawia się w ten sposób, że ogarnia mnie zupełna niemoc fizyczna na słowo: jazda egzaminacyjna Dziwnym trafem z innymi egzaminami nie mam problemu. No cóz nie można mieć wszystiego.

Poza tym niewiem czy to za sprawą pogody, czy może własnie tego niepowodzenia, a może i obydwuch powodów jednocześnie dopadł mnie dziś totalny marazm. Zupełna bezsilność i niemoc, miałam czas a nie potrafiłam go wykożystać co potegowało moją złość i irrytacje - wyostrzone na tle marnowania czasu i realizowania zadań.

Wydaje mi się, że potrzebuje wakacji - marzy mi sie tydzień bądź chociaż 3 dni poza światem, chciałabym odciąć się od wszystkiego i wszystkich - załozyć jakąś powuczystą suknie i kapelusz na głowe, usiąść gdzieś pod drzewem i daleko od słońca, zgiełku i całej cholernej wspólczesnosci uciec w świat drogiej mi Maud Mongomery. Znowu jak w czasach błogiego dzieciństwa biegać z rudowłosą Anią po polach i romantycznych cmentarzach, pełnych dobrych duchów i pozytywnej energi. Musze wybrać się na taki spacer wzdłóz Alei Zakochanych, nieopodal Zielonego wzgórza, a później żelazną koleją dotrę do wybrzeża gdzie odwiedzę kapitana Jima i jego latarnie pełną skarbów z dalekich zamorskich podróży. Raz jeszcze wygrzeje się  w złotym słońcu Tęczowej Doliny i zapłaczę nad smutnym losem Woltera, popatrze raz jeszcze na jej ogród topiacy się w różowych promieniach zachodzącego słonca i jak dziecko od matczynej piersi krótkim finiszującym powieść zdaniem - zostanę oderwana od błogiego świata fikcji, zmuszona będę powrócić do zwykłej XXI wiecznej rzeczywistosci spowitej mgłą niepwenosci i toksynami.

Jednak zamin będę mogła spełnić swe marzenia czeka mnie cieżka przeprawa przez resztę spraw ciągle jeszcze porzuconych i leżacych odłogiem czekających cierpliwie,aż łaskawie zajme się nimi porzuconymi w gąszczu innych koniecznych konieczności..

Kiedys myślałam, ze gdy robi się coś z pasji nigdy nie trzeba sie do niczego zmuszać.. Nie jest to prawdą. Dzięki Pani Woolf, która wylewała swoje żale w opasłym dzienniku wiem, że nawet dla pisarza niejednokrotnie pisanie jest szalenie nurzące  i czasem musi się zmusić do dalszej pracy. Ja również pogrążona w wszechogarniającej niemocy zmuszam się do pracy - zakazuję sobie analizować i zastanawiąc się czy coś lubie czy nie, czy też mam ochote czy jej nie mam by zrealizować, któryś z zamiarów. Pytania Czy lubisz coś robic jest absolutnie niewłasciwe i jak zuważyłam - używane w nadmiarze może zapędzić człowieka na skraj depresji bowiem w całym swym osłbieanieniu i rozleniwieniu z łatwościa można zostać w łózku i odwrócić się plecami do własnych planów tylko dlatego, ze łatwiej robic nic. To zawsze najprostrze.

Tym Sposobem przez kilka ostatnich dni zamiast działać w przewie między jazdą po łuku a wyprawą na uczelnie - odsypiałam zaległosci w śnie czego nie umiem sobie wydarować. A spisane podczas sesji inspiracje niemalże zatęchły porzucone i nierealizowane ...

Daletgo też otworzyłam dzić kalendarz gdzie skrzętnie wklejałam żółte karteczki - służące do oklejania biurka pełne po brzegi kolorowych rysunków zamiast dat i szalenie ważnych wydarzeń.  Posegregowałam moje szkice: strojów, projektów i stylizacji kożystając z niektórych przygotowując się do jutrzejszych sesji.

Tymczasem uciekam, wystarczająco długo tu dziś zamarudziłam, zachęcam Was do działania nawet wbrew sobie, bo nie ma nic gorszego jak poczucie, że zawiodło sie własne nadzieje względem siebie.

pozdrawiam księzycowo

Nancy Irving

 

01:43, awangardastyle , Nancy Irving
Link
sobota, 04 lipca 2009

Dzień parszywy. To przykre uświadomić sobie absurdalność swego postępowania. Olśniło mnie zobaczyłam dziś niczym w namacalnym zwierciadle - paradoks swego postępowania i błędne koła które zataczam.

Przyznać się do błedu to podobno pierwszy krok do sukcesu - jednak jakos tego nie czuje.

Nadszedł czas by naprawić wszystko co ostatnio powaznie popsułam. Koniec z telefonami, których boje się odebrać i ludźmi, których najchętniej bym nie spotkała. Mam 20 lat - nadszedł czas by zacząć brać odpowiedzialność za swe czyny.

Dlatego też biorę życie w swoje ręce, stworzyłam liste spraw nie zakonczonych - z której łypią na mnie podle parszywe frazesy spisane czarnym atramentem, kładące sie niechlujnie na kartce koślawymi literami.

Po za tym pojawia się optymistyczny promień: wyłania mi sie powoli pełny plan działania na najbliższe wakacyjne tygodnie.

Od 9 lipca wracam do fotografii na poważnie, pierwsze sesje są już nagrane, aż mnie pali by móc wziąść sie do roboty!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

01:01, awangardastyle , Nancy Irving
Link
środa, 03 czerwca 2009

Własnie tocze bój, jutro przyjdzie mi stoczyć prawdziwy pojedynek z macierzą niemal wszytkich języków europejskich... Stąd moje milczenie, zostało mi jeszcze kilka dni, w których niczym błedny rycerz odziana w pancerz z wiedzy będę potykać sie z prawdziwymi intelektami - które jesli nie okaże błyskotliwego refleksu obiora mnie do naga z nędznego pancerza i udowodnią, iż to nie hitynowa a jedynie mydlana zbroja.

we wtorek - kończe pierwszy etap walki o stypendium? z jakim rezultatem? to zalezy tylko odemnie, moich wewnętrzych pokładów energii. Muszę zdobyć w sobie jeszcze troche silnej woli i od sunąc na bok wszytkie myśli o kolorowych zdjęciach, pachnących polach i o szeleszczaych kartkach romantycznych powieści..

Chciałabym choć na chwilę zanurzyć sie w tą odchłań niezrównaną, zawiesić znów na moment w próżni między fikcją a rzeczywistoscią...Przetrzec na nowo szlaki zarysowane XIX wiecznym piórem Austen i zaciagnąc sie z całych sił zapachem swierzych wrzosów  zakletym na kartach powiesci Maud...

Lecz nie, jeszcze nie dzis!   I zwykle jak to bywa ze mną, gdy czasu coraz mniej - i terminy gonia zawistnie, w głowie roi mi sie milnion pomysłów na fascynujące sesje, które krzycza głosno jakby jedna chciała przekrzyczeć drugą : "Zrealizuj mnie! To nie zjamnie Ci wiele a efek poraz Cie! " 

Bezwzględnie jednak odcinam się od tych nęcących mysli i zanurzam spowrotem w ten bezkres beznadziei który smierdzi sucha gramatyką i starymi pieczatkami!

Tym czasem powracam na scieżki parszywie śliskie wybrukowane ablatiwami, genetivusami czy tez tudziez innymi dativusami...

22:38, awangardastyle , Nancy Irving
Link Komentarze (1) »
niedziela, 31 maja 2009
Postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzezeniami na temat - zakupów i rozlicznych problemów z nimi związanych. Na temat mody, stylu, bałaganu w szafie i samego procesu robienia zakupów, a także opowiedzieć o tym jak sama radze sobie z tym problemem. - nie ukrywam, jest to dłuższa wypowiedź, dla mężczyzn nie lubujących sie w temacie zakupów, szczerze odradzam:) - Zapraszam jednak wytrwałych do zapoznania sie z treścią wykładu monograficznego na temat zakupów.
Częśc druga, dodatek do powyższego tekstu, o zakupoholizmie.

17:41, awangardastyle , Nancy Irving
Link
wtorek, 26 maja 2009
:) żyje, mam sie dobrze.
22:54, awangardastyle , Nancy Irving
Link
 
1 , 2 , 3 , 4